State of the Cloud, listopad 2018 r

Witamy w stanie chmury, w miesięcznej kolumnie Cloudwards.net, w której przeprowadzamy Cię przez wiadomości z poprzedniego miesiąca i podzielimy się z nami swoją opinią na ten temat. W naszym październikowym wydaniu przewidywaliśmy, że będzie to ciekawy miesiąc, i chłopcze, jeśli mieliśmy rację. To był szalony kilka tygodni w techland i cieszymy się z okazji, by rzucić na to światło.


Pojawi się Facebook (zatrzymamy się, gdy wyzdrowiejesz ze swojego zaskoczenia), będziemy mieli więcej dowodów na to, że Google jest zły, i mamy też różne wiadomości. Zaczniemy jednak od wielkiego: mediów społecznościowych i wyborów. Chociaż amerykańskie śródmianówki cieszą się największym zainteresowaniem, w ubiegłym tygodniu w Brazylii również pojawiły się brwi.

Samba mediów społecznościowych

Bolsonaro i wybory

Zwycięzca brazylijskich wyborów prezydenckich, Jair Bolsonaro, jest często porównywany do Trumpa: jest charyzmatyczny, niekonwencjonalny i mówi w myślach. Wydaje się również, że był jedyną osobą w rasie prezydenckiej, która naprawdę rozumiała potęgę mediów społecznościowych. Na przykład w dużej mierze zignorował debaty, woląc kołysać wyborców potokiem postów na Facebooku, które sprzeczały się.

Bolsonaro wykorzystał tę zaletę z dobrym skutkiem. Jego kampania koncentrowała się nie tylko na rozpowszechnianiu wiadomości, które podkreślały załamanie się porządku społecznego (ostoja populistów na całym świecie), rozpowszechniano także wiele „fałszywych wiadomości”. Powinniśmy tutaj zauważyć, że w Cloudwards.net wolimy nazywać to „dezinformacją”, ponieważ, no cóż, tak właśnie jest.

Ta dezinformacja nie była zbyt subtelna: partia lewicowa walcząca o prezydenturę cierpiała z powodu poważnych problemów z wiarygodnością po skandalu korupcyjnym związanym z „myjniami samochodowymi”, a obóz w Bolsonaro wykorzystał to, fałszując zdjęcia sugerujące oszustwo wyborcze lewicy ( Poynter Institute ma kilka dobrych przykładów).

Nie dlatego, że sprzeciw Bolsonaro składał się z chóralnych chłopców: ten utwór szczegółowo opisuje, jak boty na Twitterze pracowały w godzinach nadliczbowych w wyborach w 2014 roku, a także w 2018 roku dla wszystkich stron. Nie chodzi o to, że Bolsonaro jako jedyny używał tego nowego arsenału, po prostu zastosował go lepiej. Nie zaszkodziło, że miał także kilku potężnych sponsorów, którzy rozpowszechniali wiadomości WhatsApp w jego imieniu.

Dezinformacja i społeczeństwo

Fałszywe wiadomości i dezinformacja

Teraz Brazylia jest daleko i prawdopodobnie jest wiele osób sceptycznie nastawionych do wpływu mediów społecznościowych na wybory. Powiedzmy, że wszyscy łatwo wpłynęliśmy na członków rodziny, powiedzmy, ale tacy ludzie są mniejszością bez znaczenia, prawda? Dobrze? Źle.

Połączone badanie dowiodło, że kampanie w mediach społecznościowych, zarówno pozytywne, jak i negatywne, działają również dobrze. W grę wchodzą również analizy danych, a także inne formy cyfrowego voodoo, ale wynik jest taki, że nie możemy już ignorować roli mediów społecznościowych i cyfrowo rozpowszechnianych informacji w naszym życiu.

Na przykład w Indiach problem z WhatsAppem, który zbiera tłumy, by wymierzyć dobre staromodne sprawiedliwość mafii, jest tak poważny, że firma zorganizowała grupę teatralną, aby zwiedzić kraj i powiedzieć ludziom, aby nie wierzyli we wszystko, co czytają. Może to zabrzmieć szalenie, ale ludzie tam zginęli z powodu złośliwych plotek rozpowszechnianych w mediach społecznościowych.

Do tej pory nikt nie umarł na zachodzie z powodu dezinformacji, ale Amerykanie wybrali Donalda, więc moralne wyżyny są bardziej łagodnym wzniesieniem niż cokolwiek innego. Istnieje jednak szansa, że ​​władza prezydenta USA zostanie ograniczona w przyszłym tygodniu, jeśli Kongres będzie mógł się z nim zmierzyć, co przeniesie nas na kolejne ważne pole bitwy w mediach społecznościowych.

Demokracja zatracona cyfrowo

Śródokresy i fałszywe wiadomości

W Stanach Zjednoczonych warunki prezydenckie wynoszą cztery lata. W połowie każdego z nich odbywają się wybory zwane śródokresowe, w których Amerykanie mogą głosować na izbę niższą w Kongresie, a także na połowę miejsc w Senacie. Ponieważ prezydenci mogą zostać zahamowani, jeśli elektorat zagłosuje w połowie partii na przeciwną partię, są oni dość dużą sprawą.

Jak możesz sobie wyobrazić, posiadanie prezydenta tak polaryzującego jak Trump jest bardzo ekscytującym okresem śródokresowym. Jeśli Demokraci zdobędą większość w obu domach (najlepiej oczywiście w obu), mogą zmienić Donalda w siedzącego prezydenta kaczki, który niewiele może zrobić. Jeśli republikanie zachowają większość, jest to fiat obecnej polityki.

Obecnie administracja ma dość niską aprobatę, ale to nie jedyny wskaźnik tego, jak przebiegną wybory. Jedną z najważniejszych rzeczy jest upewnienie się, że w ankietach pojawią się właściwi ludzie, a niewłaściwi pozostaną w domu. Można to zrobić na wiele sposobów, taktyki obejmują gerrymandering i tłumienie wyborców, ale dezinformacja w mediach społecznościowych stała się głównym czynnikiem.

Na przykład w wyborach prezydenckich w 2016 r. Rosyjska armia trolli skoncentrowała się na wiadomościach, które, jak sądzili, powstrzymałyby czarnych i muzułmańskich wyborców przed pojawieniem się. Grupy te jako ogół głosują na Demokratów, więc utrata zainteresowania pójściem do ankiety oznaczała zmianę w kierunku tego, który republikanin prowadził.

Inną taktyką jest ogłaszanie zwycięstwa w wyścigu dla przeciwnego kandydata. Na początku wydaje się to sprzeczne z intuicją, ale jeśli dobrze to zrobisz, ludzie, którzy mieli głosować na tego kandydata, nie pojawią się, sądząc, że nie muszą. Bądźmy szczerzy, głosowanie to uciążliwy kark, więc po co iść, jeśli nie trzeba?

Dzieje się o wiele więcej niż zwykłe wiadomości z kampanii rozpowszechniane online. Jest to gra psychologiczna wykraczająca poza prosty komunikat „nasz facet jest najlepszy, więc głosuj na nas”, którego moglibyśmy się spodziewać w sezonie kampanii.

Ponieważ jest tak subtelny, trudno jest też oczekiwać, aby każdy głosujący miał na to oko. Zwykli ludzie są zajęci własnymi obawami i nie można oczekiwać, że będą bardzo ostrym analitykiem wszystkich informacji, które otrzymają w danym dniu. Dlatego politycy przenieśli tę odpowiedzialność na firmy mediów społecznościowych, z mieszanymi rezultatami.

Rola biznesu

Prawdopodobnie będziesz zszokowany, gdy usłyszymy, że nie wierzymy zbytnio w zdolność tych firm do uratowania naszej demokracji. Jak udokumentowaliśmy we wcześniejszych artykułach w chmurze, są oni głównie zainteresowani zarabianiem pieniędzy – co jest w porządku – a tym bardziej w lepszym świecie, pomimo obietnic.

Google, Twitter, Facebook i kilku innych zostali wezwani przed rozprawami, podczas których musieli albo bronić się przed oskarżeniami o stronniczość wobec konserwatystów, albo zapewniać polityków, że są wszystkim, co mogą, przed wpływami armii trolli – Rosja nie jest jedyny kraj, który ich zatrudnia.

Jest to jednak ogromne zadanie, a te typy hakerów też nie są głupcami. W jednym miejscu usiedli, a w drugim otworzą sklep. Skala sieci dezinformacyjnych sprawia, że ​​zastanawiasz się, czy to sprawiedliwe, że wyłączną odpowiedzialność za ich zwalczanie spoczywa na firmach społecznościowych i czy rządy nie wykorzystują ich po prostu jako kozłów ofiarnych z powodu problemu, którego nie mają pojęcia, jak walczyć.

Hacki, kłamstwa i notatki ze spotkań

Google i Chiny

Nie, że Facebook nie ma żadnych problemów. Oprócz wciąż odrzucających oskarżenia o wtrącanie się w wyborach i niszczenie danych, firma padła ofiarą cyberprzestępczości. Hakerzy atakowali bazy danych Facebooka i podali dane nawet 50 milionom osób. Niezły przejazd, zwłaszcza że obejmuje to logowanie do innych witryn.

Zatrzymamy się tutaj na szybką bezwstydną autopromocję: zamiast logować się na FB, zamiast tego użyj jednego z naszych najlepszych menedżerów haseł. Wykonują lepszą robotę niż cokolwiek, co wystawia Zuck i nie muszą cię nic kosztować.

Ponieważ w zasadzie Facebook nie może zagwarantować ani twojej prywatności, ani bezpieczeństwa, co czyni z niego naprawdę kiepską okazję dla osób, które wydają się chcieć dzielić się rzeczami ze światem (zdajemy sobie sprawę, że posiadanie własnej strony na Facebooku mówi, że czyni nas hipokrytami, dziękuję bardzo ).

Jednak Facebook nie jest obecnie jedyną firmą internetową w centrum uwagi. Google zwraca dużą uwagę na swój cel wejścia na chiński rynek za pomocą cenzurowanej wyszukiwarki o nazwie kodowej Dragonfly (wydaje się, że nawet dyrektorzy Google oglądają zbyt wiele filmów z Hollywood).

Jednak, jak szczegółowo opisano we wcześniejszych wydaniach tej kolumny, nie jest to popularny projekt wśród opinii publicznej, polityków ani pracowników Google. Samo w sobie było dość źle, ale w październiku wyciekła transkrypcja projektu Dragonfly, która zaprzeczała oficjalnej linii firmy, która twierdziła, że ​​Google szanuje wolność słowa.

Niektóre bardzo zły PR tam. Z drugiej strony, jeśli nawet Mike Pence uważa, że ​​to, co robisz, jest złe, prawdopodobnie powinieneś to przemyśleć.

Krótkie wiadomości

Kalifornia

Kalifornijska ustawa o neutralności netto jest na razie zawieszona. Po paru sporach między rządem Złotego Stanu a federalnym Departamentem Sprawiedliwości zdecydowano, że sprawa przeciwko FCC wniesiona przez firmy technologiczne ma na razie pierwszeństwo. Cios dla miłośników darmowego internetu, ale czas pokaże, co się stanie.

Bloomberg dokonał poważnych fal, informując o obecności układów w procesorach, które rzekomo zostały umieszczone przez chińskich agentów. Zarówno chiński rząd, jak i urzędnicy amerykańscy, a także twórcy chipów, o których mowa, zaprzeczyli temu zarzutowi, ale w chwili pisania tego tekstu Bloomberg jeszcze nie ustąpił ani nie przedstawił twardych dowodów.

Zwolennik prywatności i oskarżony przestępca seksualny Julian Assange wkrótce będzie musiał zrezygnować z wykopalisk w ambasadzie Ekwadoru w Londynie. Naród Ameryki Południowej oszałamia internet, po ośmiu latach, po prostu za to, że jest najgorszym współlokatorem. Musimy tylko sprawdzić, czy i kiedy zostanie aresztowany po zakończeniu eksmisji.

W najbliższej przyszłości Mozilla zintegruje wirtualną sieć prywatną ze swoją przeglądarką Firefox. Program pilotażowy jest już udostępniany wybranej liczbie amerykańskich użytkowników i prawdopodobnie będzie kosztował około 10 USD miesięcznie. VPN, o którym mowa, to ProtonVPN, co jest dobrym wyborem, choć nie bez pewnych notatek. Przeczytaj naszą recenzję ProtonVPN, aby poznać szczegóły.

Ten stan chmury zakończymy wpisem Apple’a: najwyraźniej kontrola rodzicielska w iOS 12 najwyraźniej blokuje dostęp do wszelkich informacji anatomicznych twoim drogocennym dzieciom (w tym podstawy reprodukcji i tym podobne), ale dopuszczają wszelkiego rodzaju krwawe okropności w postaci stron terrorystycznych i tym podobnych. Ups!

Końcowe przemyślenia

Jak powiedzieliśmy na początku, październik był bardzo pracowitym miesiącem i prawdopodobnie pominęliśmy kilka historii, które inni mogliby uznać za ważniejsze. Zapoznaj się z rażącymi pominięciami w komentarzach poniżej, a następnie zapisz się do newslettera, aby móc oglądać nas w czasie rzeczywistym.

Dziękujemy bardzo za przeczytanie naszego zdania na październikowe wiadomości. Mamy nadzieję, że dołączysz do nas za miesiąc. Do tego czasu powodzenia i bądź bezpieczny.

Kim Martin Administrator
Sorry! The Author has not filled his profile.
follow me
    Like this post? Please share to your friends:
    Adblock
    detector
    map